poniedziałek, 10 grudnia 2007

POLA MOKOTOWSKIE PO RAZ 2222222222

Byłem przedwczoraj na (jak zwykle, zawsze idziemy w niedziele) spacerku grupowym (znaczy… na spacerku z wyżłami. Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, niech przeczyta posta „cztery moje klony”) na polach mokotowskich. Byli: Haza, Lizak, Tessi, a po czasie też debiut Asmo. Wszyscy oprócz Tessi byli już na polach, więc czekaliśmy na nią. Gdy przyszła poszliśmy w drogę. Okazało się, że gdy jeszcze nas nie było Haze w nogę pogryzł pinczer, robiąc jej dziurkę z której leciała krew. (Ten sam pinczer mi się zawiesił na płacie skóry tydzień temu, był baaaardzo podobny do dobermana) Poszliśmy aż za górkę, a za górką były małe pieski które nie miały kończyn, tylko tułów, a z tułowia "wyrastały" małe łapki. Te psy były spasione jak owce, ale małe… tak mi się zdaje że to rasa „Welch Corgi”. Potem już wróciliśmy do domu, ale w drodze powrotnej do samochodu napotkaliśmy wyżła, i wszyscy myśleli że to Fred, ten pies który wygryzł dziurkę w głowie Imby. Psy trzymały się od niego z daleka, tylko Asia poszła zobaczyć czy to Fred. Okazało się że to nie jest Fred, tylko mały, pięciomiesięczny wyżełek o imieniu Asmo. Dominik dał numer pani Asmo (Kasi) i pewno będziemy się spotykać wszyscy w niedzielę.

Brak komentarzy: