Dziś byłem na polach Mokotowskich. Było fajnie… Poszliśmy do „LOLKA” i dziewczyny, Zosia i Michał (chłopak Zosi) jedli przepyszne potrawy. Ziemniaczki, sałatka grecka, łosoś – po prostu niebo na podniebieniu psa! Niestety… ludzie nie dokarmiają psów… Smutno mi było, wiedząc, że nie dostanę ani jednej z tych potraw. Ale dość tej rozkoszy. Po wyjściu z „LOLKA” biegaliśmy sobie po parku. Wprawdzie było ciemno, i nic nie było widać, ale i tak bawiłem się świetnie. Spotkaliśmy jeszcze w parku dobermana Borysa i owczarka belgijskiego, którego imienia zapomniałem. Mam parę fajnych fotek… pokaże je wam… (po lewej doberman, ja po rodku a po prawej owczarek)
sobota, 8 grudnia 2007
POLA MOKOTOWSKIE
Dziś byłem na polach Mokotowskich. Było fajnie… Poszliśmy do „LOLKA” i dziewczyny, Zosia i Michał (chłopak Zosi) jedli przepyszne potrawy. Ziemniaczki, sałatka grecka, łosoś – po prostu niebo na podniebieniu psa! Niestety… ludzie nie dokarmiają psów… Smutno mi było, wiedząc, że nie dostanę ani jednej z tych potraw. Ale dość tej rozkoszy. Po wyjściu z „LOLKA” biegaliśmy sobie po parku. Wprawdzie było ciemno, i nic nie było widać, ale i tak bawiłem się świetnie. Spotkaliśmy jeszcze w parku dobermana Borysa i owczarka belgijskiego, którego imienia zapomniałem. Mam parę fajnych fotek… pokaże je wam… (po lewej doberman, ja po rodku a po prawej owczarek)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz