niedziela, 17 stycznia 2010
piątek, 15 stycznia 2010
Starość nie radość.

Jak te lata wam uplynely? Mam juz 21 lat musze sobie przypomniec.. Starosc nie radosc :) Wiode niebyt interesowne zycie.. Moj dzienny plan to glownie dwa spacery, dwa posilki, spanie. Wlasciwie to jest okropnie.. W kazdym razie musze was poinformowac ze nie bede czesto pisac na tym blogu - ale zaloze nowego, nie martwcie sie. Mysle nad fotoblogiem, uwielbiamy z dziewczynami robic zdjecia. A one maja obsesje na moim punkcie. Mam nadzieje ze sie spodoba.. ;)
Dziekuje za odwiedzanie tego bloga :)
KOCHAM WASS i czekajcie na nowy post.. :*
xx
piątek, 1 lutego 2008
PAMIĘTNICZKU...

Tydzień temu znalazłem stronę z pamiętnika chyba mojego pradziadka, gdy był (chyba, nie mogę „rozczytać” tego obrazka, ale przynajmniej widać że obraz jest stary) nad morzem:
„05.08.1946
Drogi Pamiętniczku,
Dziś pojechałem nad morze. Bawiłem się doskonale. Były tam psie piękne psie panie, oraz bardzo spokojni panowie. Tylko ja byłem tak rozbrykany. Jestem w dość młodym wieku, więc byłem rozbrykany. Właśnie skończyła się Druga Wojna światowa. To cud że przeżyłem. Dziękuję bogu. Piękne panie szalały na moim punkcie, i się nie dziwię. Byłem bardzo przystojny jak na psa. W końcu jednak ten przepiękny dzień się skończył, i zapadła noc. Wraz z nocą zapadła ciemność. Nie miałem nic do wyboru, jak tylko pójść spać. Rano oddałem mocz i kał, i pojechałem na plaże ponownie. Dziś, jednak nie było żadnych psich pięknych pań. Nie wiem dlaczego, ale czułem się dość niesfornie. Ogarnął mnie lęk. Jak to możliwe że nikogo nie ma? Przecież wczoraj byli… Może… Może to jeszcze nie koniec wojny? Przemknęło mi przez myśl. No ale ja, jak to nastolatek poszedłem na plaże się wybiegać. Wychyliłem się zza górki i zobaczyłem…”
Ślad się urywał. Za ostatnim zdaniem była tylko długa kreska. Zastanawiam się, co mogło się stać.
Za najlepsze zakończenie (najbardziej pomysłowe) dostaniecie 10 komentarzy. Za drugie najlepsze pięć. Nie zapomnijcie napisać w komentarzach adres bloga! (powodzenia!)
poniedziałek, 28 stycznia 2008
KOLEJNE PSIE CIACHA!
Cześć! Przepraszam że nie pisałem tak długo, ale trochę (przyznaję się) zaniedbałem ten blog… Ale za to mam dla was prezenty w ramach przeprosin! (na zdjęciu ja sliniący się na widok tego wszystkiego!)
Sucharki pszenne:
składniki:
1 szklanka tłuczonej pszenicy (w sklepach ze zdrową żywnością),
1 szklanka mąki,
1 szklanka rodzynek,
1 jajko,
Przepis:
Zagnieść ścisłe ciasto i formować ciasteczka. Piec przez kwadrans w 200 st.C
Sucharki serowe:
składniki:
2 szklanki mąki,
1 szklanka startego żółtego sera,
1 jajko
przepis:
Ten sam co w "sucharkach przennych"
Ziarniste ciasteczka:
składniki:
1 szklanka mąki pszennej,
1 szklanka mąki żytniej,
garstka ziaren słonecznika,
garstka pszenicy,
1 jajko
przepis:
Dobrze ugnieść wszystkie składniki, uformować rulonik, który możemy "uciąć" na kawałki 2-3 centymetrowe. Lekko spłaszczone ciasteczka pieczemy przez 30 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C.
Ciasteczka jabłkowo-cynamonowe z otrębami
przepis:
1 jabłko,
2 łyżeczki cynamonu,
1 łyżeczka miodu,
1 łyżeczka soku z cytryny,
2 białka z jajek,
1/8 szklanki z otrąb owsianych,
1/8 szklanki mąki owsianej,
1/4 szklanki chudego mleka,
Utrzeć jabłko (obrane i bez pestek). Włożyć do miseczki, dodać cynamon i dusić 10 minut na ogniu 4-6 (można dolać trochę wody).
Następnie wymieszać z resztą składników. Po ostygnięciu zmiksować, a później nakładać łyżką na formę. Piec w piekarniku podgrzanym do 180 stopni C przez 20 minut.
czwartek, 10 stycznia 2008
ZNOWU JAKIEŚ STWORZENIE...
Trzy dni temu w domu znowu się jakieś dziwne zwierze pojawiło. Tylko że to zwierzę było większe od myszek i miało intensywniejszy zapach. Przywieziono to wieczorem, zdaję się że to było zwierzę koleżanki Sary i Nadii, Natalii. Dziewczyny wypuściły zwierzę, i ja chciałem je powąchać, ale ono mnie ugryzło i chciałem mu oddać, chapsnąłem go/ją... Dziewczyny za to zamknęły mi drzwi przed nosem, i mnie tam już nie wpuszczały. Przez te ostatnie dni w ogóle nie mogę wchodzić do pokoju Sary (bo tam się znajduje stworzenie) kiedy stworzenie było wypuszczone żeby sobie pobiegać po biurku. W końcu dowiedziałem się że to stworzenie jest szczurem...
czwartek, 3 stycznia 2008
DZIAŁKA

Tydzień temu, Sara, Nadia, i ich mama Zofia poszły na snowboard (Zofia jeszcze była ze swoim chłopakiem, Michałem). A, i przepraszam że nie pisałem tak długo, ale byłem u Asi. Ona mnie zabrała na działkę, i było super. Pierwszego dnia przyjechaliśmy. Chodziliśmy na spacery (najczęściej 2-3 godzinne)… Raz poszliśmy na spacer, i zauważyliśmy rzeczkę. Była, oczywiście, zamarznięta. No więc ja na nią (jak zwykle) wszedłem. No i z piętnaście minut spędziliśmy na tej rzeczce, i po piętnastu minutach czuję, że coś pode mną pęka… nagle wielki huk, i wpadłem do wody. Próbowałem się wydostać, ale za każdym razem gdy stawiałem łapkę na lodzie żeby wyjść, lód pękał. W końcu wydostałem się wchodząc na stały ląd. Ale mi strasznie było potem zimno! Do końca wyjazdu nie wszedłem na żadną zamarzniętą rzeczkę. w drugi (nie jestem pewny) dzień, poszlismy do lasu. chodzilismy sobie tu i tam, aż zauważylimy kaczkę. Instynktownie za nią pobiegłem, ale sobie poleciała. Normalnie gdy przybiegłem, dopiero machnęła, i odfrunęła. W (chyba) trzeci czy czwarty dzień poszliśmy (jak zwykle) na spacer. Wychodząc z domu, zobaczyliśmy bałwanka. Nigdy czegoś takiego nie widziałem, więc uciekłem ze sto metrów od bałwanka… Z powrotem zwabił mnie zapach. Podszedłem bliżej, i zobaczyłem, że bałwanek ma oczy z ciasteczek!! Natychmiast skoczyłem na bałwanka, i zjadłem ciasteczka. Bałwanek (oczywiście) się wywrócił… po spacerze poszliśmy do domu, spakowaliśmy się i następnego dnia wyjechaliśmy z działki do domku.
niedziela, 23 grudnia 2007
MACIE JAKIŚ POMYSŁ NA PREZENT DLA PSA?
Jeśli nie macie pomysłu na prezent dla psa pod choinkę, To spójrzcie na tego posta. On wam powie, co pieski kochają. No to tak. My, psy, kochamy kości. Najlepiej będzie, gdy kupicie kość (w zależności od wielkosci pieseczka), zapakujecie ją tak, jak się pakuje cukierka, i na wigilię dacie ją swojemu pupilkowi, a na pewno on wyczuje kość, i rozedrze papier na strzępy!! Po rozdarciu papieru, zacznie ją gryźć, i nie będzie zwracał uwagi na przychodzących do was gości. Ale jeśli nie chcecie dać psu kości, (pieskowi będzie bardzo smutno jak mu nie dacie kości) to dajcie mu zabawkę, a najlepiej frisbee (frisbee to taki latający dysk, który my, psy KOCHAMY). Ale jeśli to jest pies kanapowy, albo mały, to radzę nie dawać frisbee… To może się źle skończyć. Trzecim odpowiednim prezentem dla psa jest paczka, a najlepiej pudełko, smakołyków. Dajcie mu całą zawartość pudełka, (i tak) zwymiotuje, ale zadowolony i szczęśliwy. Możecie w ogóle nie dawać psom prezentu, ale przez parę dni będą latać smutne po domu. Ja dostałem i frisbee i kosć... Dlatego jestem bardzo szczęsliwym psem... Bo mam rodzinę która o mnie dba, i mnie kocha.
Subskrybuj:
Posty (Atom)